Zakurzyła mi się krowa. Jak powstaje kolaż cyfrowy?

komentarze 7 komentarzy
jak powstaje kolaż cyfrowy? rudo biała łaciata krowa z plasteliny na ciemnym tle

Cześć!

 

Zakurzyła mi się krowa, zapodziałam wieloryba i muszę zbudować rakietę. Potrzebuję nowe niebo, bo tamto już się wyeksploatowało. Gdzie jest pudło z trybikami?

 

Odpowiedni początek.

W dobrym tonie byłoby zacząć od: witajcie kochani, dostaję od was setki mejli w których pytacie, jak tworzę światy? Mimo, że, bardzo, baaardzo bym chciała, nie jestem w stanie odpowiedzieć każdemu, więc podzielę się wiedzą tajemną tutaj, za darmo. Uwaga! Szkolenie w przyszłości będzie nieprzyzwoicie odpłatne, więc korzystajcie, pókim dobra. Kochani, zaczynamy. Świat di aj łaj, naprawdę prosty sposób.

 

Sposoby.

Wstydliwa prawda jest taka, że dostałam(głównie na targach, lecz nie jedynie) po drodze kilka zapytań o to, w jaki sposób powstają moje kolaże. Już się ze wszystkiego tłumaczę.

Uczciwie ostrzegam - jeśli w tej chwili nastawiasz się na instrukcję cyfrowy kolaż DIY bez nakładu czasu i pracy, z natychmiastowym efektem łał - nie znajdziesz jej. Nie znam w tej dziedzinie sposobów na zrobienie czegoś szybko, ale tak, żeby wyglądało na pracochłonne. Że artysta codziennie serwował nową pieszczotę dziełu życia. Może te sposoby istnieją, ja jednakże jestem zwolenniczką utrudniania sobie i dochodzenia sedna szerokimi meandrami. Mogłabym, przykładowo, ukraść krowę, albo, w ostateczności kupić gotową. Nie. Ja sama!

 

Rzeczywisty początek.

Zacznę od zarysowania fabuły. Skąd w ogóle pomysł na kolaż cyfrowy? Z potrzeby zapełnienia luki.

Jakiś czas temu wykluł się pomysł na Totabajkę, czyli odcięcie sobie, ściślej - swojej twórczości, odnóża i zasadzenie go na nowo w żyznej glebie internetów. Miało być oszczędnie i inaczej. Nowa ja, prostota formy, pępowina ucięta i poddana kremacji. Prochy zjedzone przez Yeti. Rozcieńczone kolory i jakiś napis darmowym fontem. Ze mnie miały zostać w tej kreacji tylko tradycyjne techniki pracy. Jeśli chodzi o prace - już przy pierwszej okazało się, że jasność i szlachetny umiar to owoc, jakiego nie urodzę. Zakładając, że w ogóle jestem w stanie urodzić owoc.
Totabajka w mediach społecznościowych miała iść do przodu jak rakieta i działać głównie obrazem(od jakiego wymagano już po prostu ładności), a że te tradycyjne powstawały powoli, zaczęłam wspomagać się mieszańcami. Fragment obrazu, gradient, hasło. Skoro już jesteśmy przy rakiecie - wyrzuciło mnie na orbitę w momencie, kiedy grzebiąc w czeluściach dysku trafiłam na fotografię tekturowych rakiet, jakie dawno temu w pewnym celu uczyniłam i jedną z nich postanowiłam wyciąć z tła i umieścić na malowanym niebie. Dodałam kłęby różowego dymu. Przepadłam.

 

Kolaż nie kolarz.

Co to kolaż, każdy pewnie z podstawówki pamięta, ale odkurzę za Wikipedią:
Kolaż (również z fr. collage) – technika artystyczna polegająca na formowaniu kompozycji z różnych materiałów i tworzyw (gazet, tkaniny, fotografii, drobnych przedmiotów codziennego użytku itp.). Są one naklejane na płótno lub papier i łączone z tradycyjnymi technikami plastycznymi (np. farbą olejną, farbą akrylową, gwaszem).
Kiedy mój kolaż kleję programowo, zaczynam nazywać go cyfrowym.
Celowo układam zdania z naciskiem na ja. Nie mogę uwić uniwersalnego instruktażu cyfrowego kolażu, jakkolwiek melodyjnie to nie brzmi, gdyż, co już zaznaczałam tu - moje techniki są samozwańcze. Myślę, iż niejeden człowiek mający solidne pojęcie o właściwym używaniu programów graficznych, pękłby ze śmiechu, widząc moje drogi do celu. Sama pękam, kiedy sobie przypominam to i owo. Jeszcze pewnie nie raz popękam. Mimo wszystko postaram się udzielić możliwie wyczerpującej odpowiedzi na rysujące się pytanie: Jak powstaje kolaż cyfrowy?

 

Jak powstaje kolaż cyfrowy?

Precyzując: jak ja go robię? Najsampierw wymyślam obrazek. Niech będzie ta krowa. Niech leci nad wioską. Albo nad miastem. Potrzebuję krowy, tła, dekoracji. Następnie:

  • Biorę arkusz papieru i robię sobie tło, używając do tego całego arsenału substancji pozostawiających ślad. Tusze, gwasze, akwarele, różnorakie kredki. Maluję, pryskam, prószę, moczę, suszę i tak w koło Macieju.
  • Uznawszy efekt za zadowalający, fotografuję wymordowany arkusz papieru.
  • Lepię z plasteliny krowę, oglądając w międzyczasie bastiony krowich wizerunków w sieci. Długofalowe przedsięwzięcie.
  • Ulepioną krowę nadziewam ostrożnie na patyczek, patyczek wbijam w połówkę ziemniaka i robię krowie zawieszonej w powietrzu dużo zdjęć na kontrastowym, jednolitym tle.
  • Wybieram najlepsze zdjęcie krowy.
  • W programie usuwam kontrastowe tło z najlepszego zdjęcia krowy.
  • Robię resztę elementów obrazka - budynki, drzewa, etc. wycinam(programowo!) z moich innych obrazów, jeśli akurat pasują, albo rysuję nowe, albo układam ze śmieciowych klocków.
  • Przygotowanie śmieciowych klocków polega na obfotografowaniu dziesiątek śrubek, blaszek, pieczątek, trybików, zębatych kółek i innego ustrojstwa, wybraniu najlepszych ujęć i pozbyciu się tła - jak przy krowie.
  • Powstałe dobra sklejam w mój kolaż w programie dającym możliwość pracy na warstwach, pieczołowicie dopasowując poszczególne jego elementy, aż do chwili, gdy jestem usatysfakcjonowana.
  • Zazwyczaj potrzebuję na tym etapie pracy kilku parogodzinnych sesji.
  • To by było na tyle.
  • Acha - do działań komputerowych używam pióra tabletu graficznego, nie myszki, bo bym zwariowała.
  • Tu moje rodzeństwo, gdyby przeczytało, natychmiast zaczęłoby trąbić o moim stanowczo zbyt długim epizodzie z wspomnianą myszką i programem paint - ale to było w czasach, gdy internecie znałam jedynie stronę onetpeel.

 

Odpowiednie podsumowanie.

W tym momencie powinno nastąpić zaproszenie na warsztaty lepienia plastelinowych krów. Można przyprowadzić własną modelkę.
Na marginesie - niedawno, w trakcie rowerowej przejażdżki napotkaliśmy stadko pasących się bydlątek, domniemanych krów, z którym ochoczo pobiegłam się zaznajomić, porzucając składaka i resztę dobytku na brzegu ścieżki. Po obustronnej wymianie uprzejmości wyszło na jaw, że krowy są w wydaniu byczym.

 

To nie tak, jak myślisz.

Nie, to nie jest tak, że rzucam niewydarzone pomidorki w osoby prowadzące popularne, poczytne blogi i w dodatku potrafiące na tym zarobić. Jest(moim zdaniem) w internecie dużo wartościowych treści, kursów, instrukcji. Zdarza mi się trafić fantastycznie i skorzystać z oferty.
Ostatnio nadziewam się raz po raz na reklamę kursu szybkiego czytania, dzięki któremu przeczytam/przeczytasz aż dwie(sic!) książki tygodniowo.

Autorze kursu!

Z niecierpliwością czekam na poszerzenie oferty o kurs leniwego, rozciągniętego, niespiesznego czytania. Mam nawet tytuł i chętnie go sprzedam: Książka tantryczna. W otwarte okładki przyjmę również szkolenie, dzięki któremu napiszę dwie książki tygodniowo.

 

Tak naprawdę czekam na Ciebie,

na Twoje słowo, spostrzeżenie, punkt widzenia. Odpowiedź.

Niech Cię nie zwiedzie brak inwokacji typu Kochany! Kochana! Jako przyjezdna blogerka czułabym się nie na miejscu żonglując narzeczem autochtonów. Pojmuję - tak po prostu się mówi i pisze i to nie oznacza od razu, że tych wszystkich potencjalnych odbiorców kocham. Wszak kochani mogą i być i są przez innych, odpowiedniejszych, wykonawców. Językowo rzecz trzyma się kupy. Pojmuję, ale zawsze byłam trochę dzika.

 

Do przeczytania,

Joanna

 

 

 

jak powstaje kolaż cyfrowy? plakat plastelinowa krowa nad miastem

Więcej moich kolaży cyfrowych możesz zobaczyć w portfolio, we wspomnianej wyżej Totabajce.

biało szary realistyczny wieloryb z plasteliny

7
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
4 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Joanna KrzepinaWeraKamialKamila Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamila
Gość

Jem te zdjęcia oczami. Kolorystyka i faktury bardzo przemowily do.. wychodzi, ze do mojego żołądka!
Ale ze jak to – nie będzie kursu lepienia krowy? To może chociaż pierogi?

Jakbyś już poznala myk na napisanie dwóch książek tygodniowo – chętnie poznam i ja! Zadowolę się nawet sposobem na jedną.
A w ogóle ,to jestem zawiedziona, że w przepisie nie zdradzasz tego tajnego guzika w programie komputerowym, który robi ten efekt łał… na pewno taki masz tylko chcesz zachować dla siebie.

I ja tez jestem z ery ludzi zaczynających z paintem i myszką! Tyle ze siedziałam raczej na interii 🙂

Wera
Gość

1. Jestem pod dużym wrażeniem Twojego obycia z plasteliną! Zwłaszcza zauroczył mnie ten zmęczony waleń.
2. Przez Twój opis pracy na warstwach teraz będę obsesyjcie próbowała liczyć wklejki na kolażach 😉

trackback

[…] Powyżej widzisz kadr z wielorybiego świata. Wykonałam go metodą kolażu cyfrowego. […]