Wdzięczność. Moda na słowa.

komentarze 5 komentarzy

Cześć!

Są takie miejsca, pod podszewką. Podskórne tunele, do których wnikasz ranami podwórek.
Lokalne atrakcje, jakich nikt nikomu nawet nie próbował wcisnąć, a ty je przyjmiesz, odruchowo, z lekkim zdziwieniem, jak obślinioną piłkę do tenisa, którą podaje ci obcy pies. Wciąż mnie wciąga na marginesy.

Warszawa powitała nas labiryntem pomiędzy recepcją a docelowym lokum, brakiem zaznaczonego w rezerwacji miejsca parkingowego i informacją, że właścicielka posesji jest kurwą.
Teraz, po czasie, analizując sytuację, muszę przyznać, że obiecane miejsce parkingowe faktycznie istniało, lecz nie potrafiliśmy z niego skorzystać, gdyż, póki co, nie potrafimy latać  przyciężkawym Nissanem Terrano, ani, tym bardziej, nie znamy patentu na przewleczenie go przez ewidentnie ludzką furtkę, jaką nas wprowadzono.

Tak, odszukaliśmy bramę - zatrzaśniętą i w domniemaniu reagującą na pilota. O niego przy rezerwacji jakoś nie zapytałam. Bo, że nocleg organizowałam osobiście, jest już pewnie możliwe do wydedukowania.
Nie, żebym ja była jakąś zwolenniczką włamywania się do bram, ale Jarek… Jarek mający na początku naszej znajomości problemy z wejściem do zamkniętego parku przez dziurę w odgrodzeniu, Jarek… On jest zdecydowanym przeciwnikiem tego rodzaju rozwiązań.
Rzadko piszę o mieście. Lubię nory. Wciąż mnie wyciąga poza nawiasy.

 

Wdzięczność. Modne słowo.

Wieczorem wyliczę, za co i komu powiedzieć dziękuję, podziękuję i będziemy kwita.
Nie, nie mam na celu wyśmiewania ani krytykowania tej wzbierającej ostatnimi czasy fali tak zwanego praktykowania wdzięczności. Uważam nawet, że jest dobra i potrzebna. Sama dała się ponieść i opisałam wrażenia w artykule Szczęśliwy mózg i czajnik. Praktykowanie wdzięczności. tylko, jak każda fala, zbiera po trochę wszystkiego. Znaczenia, brak znaczenia, zmiany i niezmienione, haczyki, odhaczanie.

Jestem wdzięczna za: Aż się boję, żeby nie podać pozbawionej znaczenia skorupki, choć, z drugiej strony, w jajku niespodziance niektórzy najbardziej cenią wydmuszkę.
Po ludzku byłoby zacząć od podziękowań za udane Targi Plakatu i może tak właśnie powinnam zrobić. Za późno na rozpoczynanie tego tekstu od nowa.

  • Sprawny umysł i zdrowe ciało. Może to banalne i własnie tworzę kolejną kalkę zagadnienia, ale w tej Warszawie, kiedy już się ulokowaliśmy, w, (wbrew temu, co nakreśliłam wyżej) naprawdę fajnym, dużym, suchym i ciepłym pokoju z łazienką i aneksem kuchennym, przeczytałam artykuł o najnowszych metodach kontaktu z pacjentami w stanie wegetatywnym i przez krótką chwile usiłowałam sobie wyobrazić, że: mam świadomość, myślę, odczuwam jednak NIC nie mogę zrobić. Kiwnąć głową. Drgnąć. Powiedzieć słowa. Zrobiło mi się cholernie wstyd i obiecałam sobie pamiętanie o tym, co mam i skończenie z narzekaniem na cienkie, proste włosy i bąbel na środkowym palcu lewej dłoni, który mi wyrasta od rysowania.
  • Jestem naprawdę niewyobrażalnie wdzięczna za to, że są osoby gotowe kupić moje prace, oprawić i powiesić je na ścianie i nawet przyjechać gdzieś specjalnie po to, żeby mnie spotkać. Dziękuję.
  • Jestem ogromnie wdzięczna za wszystkie wspaniałe, piękne słowa dotyczące mojego pisania. Za wszystkie napisz książkę. Dziękuję.
  • Jestem wdzięczna za to, że ten rzadko aktualizowany blog mimo wszystko znalazł czytelników. Dziękuję.

 

Uwierzyłam. Przerwa w blogowaniu.

Napiszę tę książkę i zrobię do niej obrazki, choć nie mam pojęcia, ile czasu to zajmie, w jakim kierunku pójdzie i czy znajdzie się ktoś, kto zechce mnie wydać. Bo, że ktoś zechce przeczytać już wierzę. Zostałam przekonana. Tutaj. W Internecie. Postanowiłam na razie skoncentrować się na pisaniu i malowaniu a resztę wykombinować później. W swoim czasie.Jak już tu i ówdzie między wierszami wspominałam, obawiam się, że nie starczy mi słów, żeby równocześnie urządzać nimi rozdziały książki i bloga.
Blog, najprawdopodobniej, na czas pisania książki pozostanie w uśpieniu.
Niby mogłabym zjawić się tu raz na czas i zostawić pozdrowienia, dla Ciebie, siebie i robotów Googla, i może nawet to zrobię, choć niczego nie zakładam, bo średnio mi idą krótkie, lekkie, zgrabne teksty.

Jeśli będę mieć coś do powiedzenia na pewno dam znać, lecz niczego w tej kwestii nie zakładam i nie obiecuję. Mimo wszystko, mam nadzieję, że poczekasz i zajrzysz tu razem ze mną, kiedy wrócę lub wpadnę na chwilę.

Poza blogiem jest też Instagram, z którego nie zamierzam znikać na czas podejmowania próby pisarstwa, więc, jeśli chcesz, a ja naprawdę chcę, pozostaniemy w kontakcie.
Gdyby nie Ty, Twoja obecność i wsparcie, nie znalazłabym odwagi na tę decyzję. Dziękuję!

Jestem strasznie ciekawa, co Ty na to, więc, jak zwykle, choć trochę bardziej niż zwykle stremowana, czekam na Twoją odpowiedź.
Pozdrawiam Cię serdecznie,

Joanna.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Izabela
6 miesięcy temu

Hurra! Wreszcie powstała ta piękna decyzja! Pisz, a wydawca sam się znajdzie. I daj sobie czas na wszystko. Powodzenia! Czekam na wieści. Twój Czytelnik 🙂

trackback

[…] Dzisiejszy artykuł powstał jeszcze podczas mojego urlopu. Chyba najbliżej mu do próby zapisu wrażeń. Równocześnie traktuję go, jako część rozgrzewki przed książką, której napisanie obiecałam sobie zrealizować jeszcze w tym roku. Pomysł zarysowałam w tekście Wdzięczność. Moda na słowa. […]

trackback

[…] po tym, jak ogłosiłam uśpienie bloga na czas nieokreślony, z powodów opisanych w tekście Wdzięczność. Moda na słowa., wpadło mi do głowy proste rozwiązanie, umożliwiające publikowanie tutaj, przy jednoczesnym […]

trackback

[…] o tym, co zaobserwowałam odnoście wdzięczności, pisałam o tym jakiś czas temu w artykule Wdzięczność. Moda na słowa. O ile tworzenie, również komercyjnych, sensownych, treści motywacyjnych i tych, które pomagają […]

5
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x