Szczęśliwy mózg i czajnik. Praktykowanie wdzięczności.

komentarze 1 komentarz
kolaż układanka na temat praktykowanie wdzięczności

Cześć!

Mózg

Obok czajnika i kremu przeciwzmarszczkowego dostałam na trzydzieste trzecie urodziny Szczęśliwy Mózg, który obejrzałam z grubsza i położyłam na nocnej szafce. Odnoszę wrażenie, że Mózg pracuje. Może mam wysoce rozwiniętą sferę samosugerowania się, a może Mózg jest jedynie elementem mozaiki, jaką pieczołowicie, neuron za neuronem, układam. Odpowiedź uzyskamy dopiero po otwarciu Szczęśliwego Mózgu i zweryfikowaniu jego zawartości.

 

Praktykowanie wdzięczności

Chętnie zamienię się w owcę.
Praktykowanie wdzięczności jest terminem ostatnimi czasy dość popularnym. Powstają nawet dookoła tematu biznesy, mniej lub bardziej wdzięczne.

Popularność winna z automatu wykluczyć zagadnienie z kręgu moich zainteresowań, a mnie wyrzucić poza nawias praktykantów. Wraz z nastaniem mody na nie bycie modnym* pogubiłam się i niekiedy lgnę do stada. Owczym pędem w łąkę pełną dobra, uśmiechu i wdzięczności. Niestety, poza granicami Instagramu tak to nie działa.

 

Praktykowanie siebie

Dużo się ostatnio sobie przyglądam i pracuję nad obszarami, w które przez lata zbyt głęboko nie nurkowałam.

  • planowanie
  • organizacja
  • pozytywne nastawienie
  • działanie
  • sprawczość
  • uważność
  • wdzięczność

Powyższą listę do niedawna mieściłam pod jednym hasłem: Egzotyka. Odległa egzotyka. Zapewne do tej pory nie zaprzatąłabym sobie nią głowy, gdyby nie powszednie i dobrze znane zmęczenie. Robię w życiu dużo angażujących i wymagających energii rzeczy. Lubię je, ale czasem jest ciut za gęsto.
Wiem, że jeszcze przez pewien czas będę w tym trybie funkcjonować. Świadomie wybrałam taką a nie inną drogę do celu.

Cel jest ważny. Równie ważne jest to, co dzieje się ze mną teraz. Zauważyłam, że teraz coraz częściej przybiera kształt pędu bez oddechu w imię celu. Poczułam obawę, że kiedy(jeśli?) cel osiągnę, nie będę potrafiła się nim cieszyć. Wszczęłam poszukiwania metody na okiełznanie siebie w czasie. Wypłynął mi temat blokad działania. Znalazłam kilka ciekawostek.

 

Najczęstsze blokady działania

Najczęstsze  blokady działania, jakie obserwuję u siebie i obok siebie:

  • Robienie stu rzeczy naraz - ilość czasu i energii marnowanych na skakanie pomiędzy kuchnią, komputerem, obrazem i maszyną do szycia jest olbrzymia. Staram się pilnować, żeby tę tendencję w sobie ukrócić. Fakt, że zacznę sto rzeczy, oznacza zazwyczaj, że tych samych stu rzeczy nie dokończę.
  • Analizowanie bez końca - zrobiłabym to, bo być może przyniesie coś dobrego, ale może też nie przynieść. Zadzwoniłabym tam, ale co jeśli: to, to, to i jeszcze to. Może być tak, śmak, srak. Kiedyś miałam wielką słabość do tej metody odkładania wszystkiego w nieskończoność. Dziś mam odpowiedź: nie dowiesz się, co będzie, jeśli nie zrobisz. Dość wałkowania. Wałkować należy ciasto, w dodatku nie każde. Wkurza mnie wałkowanie, odkrywam raz po raz.
  • Roszczeniowa postawa - należy mi się jak psu micha. Jasne. Siad!
  • Brak podejmowania prób - świetne pomysły na świetne biznesy, mające wyczarować z nas nas królów i królowe życia, gdyby tylko dać im szansę i uczynić cokolwiek. Gadania nie traktuję w kategorii czynu.
  • Zazdrość i złorzeczenie - miałam(czternaście lat temu) świetny pomysł na biznes, nagadałam się o nim ile wlezie, ale ukradła go(w zeszłą środę) pewna pani ze Świnoujścia. O niedobra! No to nie mam już pomysłu. Psia jej mać!
  • Przekonanie o własnej bezwartościowości - potrafię, robię, ale nie pokażę, bo brzydkie.
  • Odkładanie - wieczne jutro, w przyszłym tygodniu, od nowego roku.
  • Strach przed opinią innych - co powie mama?

Ciekawią mnie bardzo Twoje spostrzeżenia w tym obszarze. Dodasz coś od siebie?

 

Ścieżki, drzwi, dom

Głęboko wierzę, że czeka na mnie stary dom na odludziu. Wizja niewyszukana, ale moja i szczera. Drugi dom mieszka we mnie. Do obu domów prowadzi wiele ścieżek, ale zdarza się, że brnę przez zarośla. Niezbyt efektywny sposób zbliżania się do domu.

Czasem trzeba zarośli. Parę lat temu babcia uparła się pokazać mi granicę naszego gruntu w lesie - żebym wiedziała, na czym świat stoi. Całe popołudnie i pół wieczoru torowałyśmy sobie drogę w tarninach. Jest to jedno z moich najlepszych wspomnień.
Dom mieszkający we mnie składa się z malowania, szycia, czytania, pisania, ludzi, zwierząt, gwizdu pociągu, zapachu pomidorowych krzaków i marzenia, że kiedyś zobaczę Bajkał.
Głęboko wierzę, że każdy ma w sobie dom. Ty również.
Z moich obserwacji wynika, że świat odpowiada, jeśli zadać mu odpowiednie pytanie.

 

Jestem dziś wdzięczna za...

Wracając do głównego wątku: W ramach praktykowania wdzięczności, które ujęło mnie, mimo celebryctwa, zamierzam od dziś wypisywać codziennie trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna.
Jestem dziś wdzięczna za:

  1. Przestrzeń do bycia, życia, pracy i odpoczynku. Szerzej piszę o niej tutaj.
  2. Życzliwych ludzi obok - dostrzegam ich coraz więcej.
  3. Moje zainteresowania - że je mam i rozwijam

A Ty, za co czujesz dziś wdzięczność?

 

Pozdrawiam Cię z uśmiechem,

Joanna

*nie bycie modnym różni się diametralnie od bycia niemodnym

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Aga Zapora Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aga Zapora
Gość

CO do blokad – jeszcze kiedyś miałam „nie mam czasu”.
Aż zrozumiałam, że to stan umysłu 😀
Pozdrawiam Cię serdecznie!!!