Rozpikselowanie i klocki lego. Jak się pozbierać?

komentarze 3 komentarze
jak się pozbierać? kolaż układanka portret kobiety z meduzą w technice mieszanej

Cześć!

 

Jak się pozbierać?

Opór, blokada, niemoc, brak konkluzji, rozpikselowanie. Ludzik lego sprowadzony do elementów, głowa w puszce z guzikami.
Od przedwczoraj usiłuję odtworzyć pewien istotny ciąg cyfr, który zwykle wpisuję, gdzie trzeba, bez zastanowienia i zamiast niego odnajduję w myślach swój pesel.
Początek tygodnia miałam przewrócony na lewą stronę, czyli wszystko działo się w odwrotnej kolejności niż zazwyczaj i wyszło na to, że kolejność ma znaczenie. Że, o ile potrafię od rana do popołudnia działać ze sprawami wymagającymi pewnej dozy kreatywności i aktywnych szarych komórek, a następnie oddać się pracy rąk do wieczora i czuć się względnie dobrze, o tyle w sytuacji odwrotnej wymiękam, rozmazuję się, widać piksele.
Jak się pozbierać?

 

Obraz i czapka malarza.

Próbuję pisać i nie mam słów. Skoro nie pisanie, to może obraz, więc przygotowuję biały, czysty arkusz papieru. O płótnie nawet nie śnię. Chwytam za ołówek i wiercę nim dziurkę w obiciu fotela, orientując się w sytuacji akurat wtedy, gdy woń spalenizny woła mnie do kuchni. Kiedy już doprowadzę kuchnię do porządku, z przygotowanego pod obraz papieru mogę sobie co najwyżej poskładać czapkę, założyć ją i pójść na spacer, jednak pozostała przy życiu kapka rozumu każe mi  wrócić do dziurawienia fotela. Dziękuję Bogu, że znam swój pesel.
Może to kwestia przyzwyczajenia, a może po prostu na stałe wdrukowany mam taki system aktywności umysłowej. Odkąd pamiętam bliżej mi do skowronka, niż sowy, choć obecnie najbardziej przypominam kurę na grzędzie.

 

Łapanie chwili

Zastanawiasz się czasem nad tym, w jakim punkcie jesteś, z czego to wynika i dokąd się toczy? Na ile czujesz, że osobiście i świadomie maczasz palce w treści swojego życia?

Mnie ostatnio dopadają te pytania często i staram się odpowiadać na nie szczerze, co niekiedy okazuje się niewygodne. Mimo niewygód cieszę się, że jakieś odpowiedzi znam. Mam cele, są dla mnie istotne i jestem drodze do nich. No właśnie, w drodze. Ciągle w drodze, pomiędzy, w trakcie czegoś, w oczekiwaniu na coś.

Rozglądam się się za moim tu i teraz. Hop, hop! Gdzie jesteś?!

Przy drodze brakuje ławki, żeby usiąść i zapalić symbolicznego papierosa. Od kilku lat nie palę i nie zamierzam palić od nowa, ażeby parę razy w ciągu dnia przysiąść na tyłku. Nie zamierzam, choć wszystko wskazuje na to, iż byłaby to jedyna skuteczna metoda na łapanie chwili.
Martwi mnie fakt, że mimo powziętych postanowień o rozsądnym planowaniu dnia, wiele rzeczy mi umyka. Znów nie nadążam.

 

Spis zdarzeń dobrych

Czy w ogóle się zbierać? Rozpikselowanie, brak konkluzji, niemoc - swoją drogą, ale szkoda fotela. Zbierać. Jak to robię?
Staram się znaleźć w szaleństwie metodę i... pozytywy. Do ćwiczeń najbardziej nadają się pospieszne dni, w których wszystko idzie źle. Miewasz je?
Miałam niedawno wypełniony po brzegi dzień, obfitujący w chichot losu, ale postanowiłam wypisać dobre rzeczy, jakie mnie w nim spotkały.

Spis zdarzeń dobrych prezentuje się następująco:

  • Zadaszenie i działający automat do kawy na pętli w Mistrzejowicach. To się może wydać zabawne, ale kiedy dotarłam, w deszczowy dzień, komunikacją miejską, bez parasola, z przesiadkami, bólem głowy i niemalże przemoczonym prezentem dla ważnej osoby, z Wieliczki na pętlę w Mistrzejowicach, te dwa elementy okaząły się dla mnie zbawienne. Ból głowy magicznie minął, a ja stałam i piłam kawę z automatu ciesząc się jak dziecko.
  • Deszczowy spacer, w dobrym towarzystwie, z pętli w Mistrzejowicach do mieszkania, pod parasolem. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz ktoś wyszedł po mnie z parasolem!
  • Suche, czyste, nowe, męskie skarpetki, jakie dostałam do przebrania na miejscu <3
  • Bardzo fajnie spędzony czas z osobami, których dawno nie widziałam.
  • Pyszne jedzenie!
  • Stara komoda z lustrem, kupiona i odebrana wieczorem.
  • Prowadzenie samochodu po odebraniu komody i moment, gdy odkryłam, gdzie jesteśmy i podzieliłam się odkryciem ze współwycieczkowiczem, a jemu odebrało mowę, bynajmniej nie z podziwu dla mojej spostrzegawczości.
  • Cała reszta wieczoru, w tym odgłos deszczu na oknem.

A co dobrego spotkało Ciebie?

 

Stara komoda z lustrem

Komoda. Niski wzrost, wysoki połysk, cienkie nóżki. Bardzo dobrze zachowana. Pokazywałam ją już na Instagramie. W rzeczywistości jest jeszcze bardziej urocza, niż na zdjęciach.

Początkowo myślałam nawet, żeby nie czynić jej żadnych modyfikacji, ale dopadła mnie wizja i modyfikacje będą, bo w przeciwnym wypadku dostanę pypcia. Modyfikacje będą, lecz zamierzam przeprowadzić je tak, żeby były odwracalne i trwałe zarazem, co może wydawać się paradoksem. W dodatku wiem, jak rzecz zrealizować.

Pytania nie Ciebie:

  • Czy pokazywać metamorfozę komody na blogu?
  • Chcesz to zobaczyć i czytać o tym?
  • Interesuje Cię artykuł tego rodzaju?

Koniecznie daj mi znać, co sądzisz na ten temat.

 

Pozdrawiam Cię,

nieco już pozbierana,

Joanna

Na zdjęciu widnieje fragment mojego obrazu w technice mieszanej o tytule Meduzy. Obraz w całości możesz zobaczyć w portfolio tutaj.

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Joanna KrzepinaKamapolonez_ Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
polonez_
Gość
polonez_

czekam na kolejne newsy komodowe

Kama
Gość

Komoda – tak, koniecznie! Z tym tajmingiem to ciekawe. U mnie cały dzień i noc są dobre na działania kreatywne, za to tylko poranek na sprzątanie lub inne nudne i nieciekawe czynności. To w sumie bardzo efektywny lepiej rozwiązanie. Oczywiście Perfekcyjna Pani Domu by się nie zgodziła. Wiem o co chodzi z deszczem i kawa. Od razu przypominają mi się deszczowe terenówki an studiach, dolina Wisły, leje jak z cebra, zimno, mokre trampki, notatki rozmazują się pod wpływem deszczu i nagle koleżanka wyciąga wlasnej roboty blok czekoladowy w sreberku i wszystko znika… Do dziś pamiętam ten smak. Choć teoretycznie pewnie… Czytaj więcej »