Pozytywne podsumowanie roku 2018

komentarze Brak komentarzy
pozytywne podsumowanie roku 2018 kopia

Cześć!

 

Pozytywne podsumowanie roku 2018

Pozytywne podsumowanie roku 2018 czyli o tym, że poprzedni rok zaczęłam beznadziejnie.

Zaczęłam beznadziejnie, ale to było tak dawno, że nieprawda. Nieprawda. Staram się nie odkreślać minionych miesięcy czarnym markerem, od linijki.

Marker kusi, zwłaszcza, jeśli chodzi o sprawy nieudane. Plany, o jakich gadałam i na tym skończyło się mój wkład. Te, których tak przecież STRASZNIE chciałam i chceniem nie zrealizowałam. Jedyne w życiu postanowienie noworoczne, kretyńskie i nieudane.

Tak, w zeszłym roku po raz pierwszy uznałam za stosowne postanowić noworocznie. Co mną kierowało? Powinność!

Rok 2018 rozpoczęłam dołkiem, który pomieścił chyba wszystkie obszary mojego funkcjonowania.

Czułam się do dupy, więc jakby tego poczucia było mało, postanowiłam postanowić, a co mi tam.
Może nietypowo zaczynam zwiastowaną tytułem litanię pozytywów, ale zaraz wyjaśnię, w jakim celu to robię.

 

Wnioski.

Wspominam słaby początek roku i to, co nie wyszło, choć chciałam(i wciąż chcę) nie po to, żeby sprawić sobie publiczny łomot. Zatrzymuję się przy tym, co było słabe, kiepskie, niezadowalające, żeby przeanalizować z jakiego powodu nie robiłam, robiłam źle, robiłam, choć nie chciałam, chciałam, ale...

Taką porządną analizę robię pierwszy raz. Owszem, zdarzało mi się dawniej koncentrować na fiaskach, na zasadzie nurzania się w wyrzutach sumienia i poczuciu, że brak mi sprawczości. Niedawno, robiąc ćwiczenie z wyzwania Oli Budzyńskiej  wypisałam na kartce moje zeszłoroczne cele i przyjrzałam się im tak, jakby były cudze. Okazało się to niezwykle otwierającym doświadczeniem.

 

Co dobrego zrobiłam 2018 roku?

Specjalnie piszę zrobiłam, a nie spotkało mnie, odwracając tendencję, wedle której robimy złe, natomiast dobre się nam przytrafia.

  • Prawo jazdy - ten punkt na liście przebojów jest nieprzypadkowy! Było to dla mnie tak ogromne i trudne wyzwanie, że duma i radość rozpierają mnie do tej pory.
  • Jeździłam samochodem na wieś i nie tylko. O początkach mojej samochodowej przygody poczytasz tutaj i jeszcze tu. Rany, co to były za Emocje!
  • Dużo różnych obrazków, w tym wektory, na które ochotę miałam od kilku lat.
  • Rozpoczęłam naukę planowania. To kolejna bardzo istotna sprawa, która dała nowe światło na moje funkcjonowanie. Cieszę się, że trafiłam w sieci na Agę Zaporę i z jej spokojnym, wyważonym wsparciem, rozpoczęłam zmiany. Działam w trybie planowania do tej pory i widzę rezultaty.
  • Znalazłam pracę na część etatu. Tutaj kluczowe słowo to część. W dalszym ciągu nie wyobrażam sobie chodzenia do tzw. normalnej pracy przez pięć dni w tygodniu po osiem godzin.
  • Wzięłam udział w projekcie Google Internetowe Rewolucje. Zaowocowało to konkretnym planem działań na stronie. Cieszę się z tego kroku, zwłaszcza, że początkowo podchodziłam sceptycznie.
  • Mieszkałam przez parę miesięcy w Wieliczce.
  • Zobaczyłam na nowo Kraków i doceniłam go, wreszcie. Ostanie lata miałam z moim miastem na bakier i nie przypuszczałam, że tak niewiele trzeba, by zatęsknić.
  • Rozwinęłam moją stronę internetową.
  • Pracowałam nad zbudowaniem fajnej i zaangażowanej społeczności na Fejsbuku 🙂
  • Wzięłam udział w fantastycznych Targach Plakatu
  • Czytałam
  • Gotowałam i jadłam dobre rzeczy
  • Chodziłam do kina
  • Zapisałam się na kurs rosyjskiego!

Wyżej jest tylko część mojej listy rzeczy dobrych. Za każdym razem, kiedy się nad nią pochylam, wskakuje coś nowego. To jest fantastyczne uczucie dla mnie, osoby która większość życia była na nie. Oczywiście, listę ponurą też można rozwijać, ale tego akurat nie trenuję, gdyż nie muszę. Mam opanowane.

 

O człowieku czyli o mnie, o Tobie.

Zaskakująco długa lista pozytywów. Co ciekawe, kiedy przyjrzałam się wnikliwiej zeszłorocznym sprawom nieudanym, zauważyłam, że z większości z nich da się coś wartościowego wyłuskać. Doświadczenie, próbę, oparzenie, naukę. Nawet, jeśli miałaby traktować ona jedynie o tym czego nie chcę.

Wbrew pozorom, odpowiedź na pytanie, czego nie chcę, jest trudna. Uzasadnienie jeszcze trudniejsze. Jedno i drugie może dużo rozjaśnić człowiekowi w kwestii człowieka.

 

Zeszłoroczny śnieg.

A co ze wspomnianym postanowieniem noworocznym?

Postanowienie noworoczne ze stycznia 2018 brzmiało tak: Będę codziennie robić jeden, szybki szkic. Po co? Żeby ćwiczyć swobodną kreskę.

Pozornie fantastyczna rozwojowa sprawa. Jeśli znasz mnie trochę, wiesz, że umiar nie jest mi wrodzony. Kiedyś z babcią doszłyśmy do wniosku, że żadna z nas nie potrafi ugotować pół garnka zupy. Mały, pełen garnek, owszem, ale nigdy pół.

Nie miałam w styczniu zeszłego roku żadnego konkretnego planu na siebie. Szybkie szkice na tle mentalnej pustyni wydały się czymś akuratnym.

Jak się do nich zabrałam?

  • Założyłam w tym celu konto na Instagramie,
  • Nakupowałam szkicowników formatu A5 i ultracienkich cienkopisów.
  • Dołożyłam starań, żeby moje trzydziestosekundowe szkice były piękne i ładnie podane.

Wystarczy, żeby zapachniało idiotyzmem?

Najwidoczniej miałam katar.

Przez kilka dni zabawa była przyjemna i wciągająca, ale potem jakby zaczęła uwierać.

Dręczyłam się w ten sposób jakiś czas, zanim rzuciłam postanowienie w cholerę, utwierdzając się w przeświadczeniu, że niczego nie potrafię doprowadzić do końca. Nareszcie.

Prawda jest taka, że w tamtym okresie naprawdę czułam się źle.

Wisiała nade mną masa rozgrzebanych spraw. Do ich domknięcia cienkopis, z całym szacunkiem, był narzędziem źle dobranym.

Jedną ze składowych ołowianej chmury stanowił przerwany kurs prawa jazdy.

Z perspektywy czasu widzę, że skoncentrowałam się na niepotrzebnej bzdurze i wyobrażałam sobie pieron wie co. Albo nie chciałam sobie wyobrażać. Uruchomienie wyobraźni zapewne spowodowałoby ujrzenie jej oczyma możliwych skutków działań zastępczych, jakie stosowałam.

Wniosek? Zasada małymi kroczkami do przodu nie działa, jeśli leziemy w bok.

 

Teraz

idę dalej, starając się, żeby obecny czas był dobrym rozwinięciem minionego. Mam sporo wypisanych celów. Na szczęście żaden nie pojawił się wraz z fajerwerkami.

Inna sprawa, że nie było fajerwerków w miejscu, gdzie z daleka obchodziłam Nowy Rok 😉

Teraz czekam na Ciebie. Na Twoje pozytywne podsumowanie. To nie musi być elaborat.

Choćby trzy dobre rzeczy, które zrobiłaś/zrobiłeś w ciągu ostatnich miesięcy. Wierzę, że te trzy pociągną za sobą co najmniej trzydzieści innych.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę pięknego roku,

Joanna

 

pozytywne podsumowanie roku 2018 b kopia

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o