Kolaż cyfrowy przyszedł do mnie sam, prawie niepostrzeżenie.

 

Historia jest o tyle zabawna, że nawet nie miałam zamiaru pracować w tej technice – nie mieściła się w zakresie moich zainteresowań. 

Ja, osoba ceniąca tradycyjne narzędzia pracy i funkcjonująca gdzieś na peryferiach technologii, absolutnie się w tym nie widziałam.

Przygodę z kolażem cyfrowym rozpoczęłam projektem o nazwie Totabajka, który miał być czymś odrębnym, odciętym wręcz od reszty mojej twórczości.

Tak, jakby rysował inny człowiek.

Do tej pory nie wiem, w jaki sposób chciałam tego dokonać.

Plan był taki, że będą to bardzo proste obrazki zrobione technikami tradycyjnymi, które zostaną cyfrowo wzbogacone o tekst i zafunkcjonują jako wydruk, plakat do powieszenia na ścianie.

Po drodze pomysł zaczął żyć własnym życiem i z początkowych założeń została jedynie docelowa forma plakatu na ścianę. 

 

Nie muszę chyba dodawać, że te obrazki są tak moje, jak palce, którymi lepię krowy i wieloryby. 

 

  • W moich kolażach rysuję, maluję, wycinam, fotografuję, lepię i zbieram złom. 
  • Łączę techniki analogowe z cyfrowymi.
  • Za inspiracją udaję się w podróż do krainy dzieciństwa, jako środek transportu mając Totalot albo plastelinową krowę.
  • Więcej na temat przeczytasz w artykule Jak powstaje kolaż cyfrowy?